Przybyszewski w Berlinie

     Stanisław Przybyszewski (1868-1927) urodził się i zmarł na Kujawach. Był polskim pisarzem, podróżnikiem, skandalistą. Ten meteor Młodej Polski, jak sam o sobie mówił najjaśniej promieniał nad Berlinem, gdzie doznał słodko - gorzkiego smaku pisarskiej sławy jako głośna postać berlińskiej bohemy.

Po pomyślnym zakończeniu edukacji w gimnazjum w Wągrowcu, zdaniu matury i otrzymaniu stypendium od Towarzystwa Pomocy Naukowej im. Marcinkowskiego w kwietniu 1889r. przybywa do Berlina. Za namową przyjaciela z lat gimnazjalnych, Tomasza Pajzderskiego (1864-1908), studenta architektury, podejmuje studia na wydziale architektury berlińskiej politechniki mieszczącej się w dzielnicy Charlottenburg i zamieszkuje na Artilleriestr. 3. Mając zapewniony byt, zanurza się w literaturze pięknej i naukowej, zapominając jednocześnie o studiach. Jesienią 1889r. przeprowadza się na Schlegelstr. 9 do studentów konserwatorium i tu odkrywa Nietzschego, który nie tylko go porywa, dokonując w nim umysłowej metamorfozy, ale również odrywa go od rzeczywistości. Zmienia kierunek studiów, zapisuje się na medycynę, przez co traci prawo do stypendium. Odtąd podstawą jego bytu była pomoc ojca i brata przyrodniego, Antoniego, robotnika pracującego w berlińskich zakładach AEG. Przybyszewski w tym czasie zajmuje się dorywczymi zajęciami, pracuje w prosektorium, zarabia pisaniem prac doktoranckich, o czym informuje rodziców w korespondencji. W maju 1891r. do mieszkania pisarza na Lindowerstr.16 wprowadza się zakochana w nim uczennica, Marta Foerder (1872-1896), której udzielał jeszcze korepetycji w Wągrowcu, co dodatkowo pogarsza jego bardzo trudną sytuację finansową. Marta decyduje się na życie z nim bez ślubu, godząc się z ciągłym niedostatkiem i brakiem pieniędzy.

Staniaław Przybyszewski zaczyna stopniowo i coraz odważniej wchodzić w kręgi literackie Berlina. Tak oto wspomina go dr Carl Schleich (1859-1922) pod koniec 1890r. ; "Pod wpływem Przybyszewskiego przyszła mi do głowy teoria o roli gleju w funkcji mózgu. Genialny Polak, a także genialny wykonawca Chopina, o trudnym do wymówienia nazwisku, lecz wszyscy zwracali się do niego po prostu Stach". Dzięki przychylności dr Franza Servaesa (1862-1947), drukuje pierwszą swoją próbę prozy w j. niemieckim "Nietzsche i Chopin", za którą otrzymuje sto marek. Rapsod ów jest dobrze przyjęty w środowisku literackim Berlina. W następnym roku wydaje "Totenmesse i Virginiem". Nie milkną echa pochwał literata, Stach wzbudza ciekawość i chęć poznania. Znajomość filozofii, neurofizjologi, okultyzmu, trudność w zrozumieniu jego literatury i w dodatku toporna gra Chopina oraz cięty język, zaczynają tworzyć jego berlińską legendę, która na trwałe zapisała się w winiarni Schwarzes Ferkel na Wilhelmstrasse. Tu swój nocny żywot spędzał świat artystyczny Skandynawii i berlińska bohema. W gwarze sali, wśród lejącego się alkoholu, w dymie cygar i długich niekończących się rozmów pojawiały się ambitne pomysły, jak i narkotyki. Stałymi bywalcami tego miejsca byli: duński dramaturg Holger Drachmann (1846-1908), norweski malarz Edward Munch (1863-1944), szwedzki botanik Bengt Lidforss (1868-1913), niemiecki dramaturg Richard Dehmel (1863-1920), niemiecki pisarz Alfred Mombert (1872-1942), dr Carl Schleich, dramaturg Max Halbe (1865-1944), pisarz Otto Hartleben (1864-1905) oraz Stach Przybyszewski. Miejsce to odwiedzali również szwedzcy pisarze, August Strindberg (1849-1912) i Ola Hansson (1860-1925).

Wybawieniem z kłopotów finansowych w których znalazł się Przybyszewski, było objęcie przez niego redakcji berlińskiej "Gazety Robotniczej" z gażą 120 marek miesięcznie. Jesienią 1892r. wraz z Martą i synkiem Bolesławem przeprowadza się na Wedding na Wöhlerstr.14, dzieląc wielopokojowe mieszkanie z rodziną brata Antoniego. Ten adres znała cała ówczesna polska elita socjalistyczna, bywali tu również artyści. Przybyszewski swój talent pisarski realizuje na łamach gazety. "List otwarty do polskiego ludu robotniczego ks. Ściegiennego" był jego autorstwa i został rozkolportowany przez ruch socjalistyczny w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. W maju 1893r. za działalność polityczną zostaje aresztowany i wykreślony z listy studentów, zaś jesienią tego roku rezygnuje z posady redaktora naczelnego "Gazety Robotniczej".

18 sierpnia 1893r. Przybyszewski poślubił obiekt westchnień mężczyzn berlińskiej cyganerii, Norweżkę Dagny Juel(1867-1901), która stała się dla niego muzą i natchnieniem, a w jego twórczej pracy jest opiewana jako symbol mistyczny zmysłowej duszy. W kręgu literatów stanowili potęgę duchową przez jednych uwielbianą, przez drugich wzgardzaną. Jednakże nie mieli łatwego życia, bo bieda i głód były ich stałymi towarzyszami. W zakochanym w Dagny Strindbergu utrata jej wywołała obscesyjną nienawiść do Stacha, co ostatecznie doprowadziło szwedzkiego pisarza do choroby psychicznej, w trakcie której zapisywał swoje patologiczne przeżycia związane, m.in. z Przybyszewskim jako sadystycznym ciemiężycielem. Strindberg w 1897r. wydaje powieść "Inferno", w której zawarł opis swojego załamania psychicznego.

Przybyszewski w tym czasie podróżuje po Skandynawii. Często zmienia też mieszkania w Berlinie i zmaga się z chronicznym brakiem gotówki. Jest to również czas intensywnej pracy. Powstaje trylogia "Homo sapiens", powieść "Dzieci Szatana", dramat "Dla szczęścia", rapsody "De profundis", "Nad morzem" oraz liczne artykuły i krytyki. Nawiązuje kontakt z praskim pismem literackim "Moderni Revoue".

Równocześnie notorycznie okłamuje Martę, że do niej wróci. Marta jest już w ciąży z czwartym dzieckiem i walczy o Stacha, dla którego porzuciła dom rodzinny, paląc za sobą wszystkie mosty. Była bezgranicznie oddana człowiekowi, który w stanie upojenia alkoholowego miał somatyczne dolegliwości dyktowane przez urojenia, które powodowały, że był niepoczytalny. Stach doprowadził świadomie życie Marty do totalnej ruiny, pozbawiając ją wszelkiej nadziei. Dla niego był to związek nieszczęśliwy, który często przeklinał. 9 czerwca 1896r. Marta, zażywając truciznę, targnęła się na swoje życie, pozostawiając troje małych dzieci. Przybyszewski ich losem się nie interesował. O tragedii na Wöhlerstr. 14 zaczęły krążyć wśród berlińskiej polonii makabryczne opowieści.

Niemieccy przyjaciele odwrócili się od Stacha, czego wyrazem jest list Richarda Dehmla. Dr F. Servaes w swojej powieści zatytułowanej "Gährungen: aus dem Leben unserer Zeit", kreśli negatywny obraz Stacha. Podobnie czyni w powieści Otto Bierbaum (1865-1910) "Stilpe. Ein Roman aus der Froschperspektive". Ironiczną wzgardą wobec "Przybysia" jest dramat Maxa Dauthendeya (1867-1918) "Maja, Skandinavische Boheme-Komedie". W powieściach Strindberga występuje jako Popoffski lub Przski, za każdym razem jako postać ujemna. W 1890r. pojawiają się w Berlinie anonimowe Steckbriefe, które charakteryzują Stacha jako skończonego degenerata i kryminalistę. Lista niemieckich pisarzy, którzy potępili, jak i karykaturalnie sportretowali Przybyszewskiego na kartach swoich książek, jest nieco dłuższa. Natomiast historycy literatury niemieckiej zazwyczaj przekręcają jego nazwisko albo marginalizują jego twórczość w j. niemieckim.

W 1897r. Przybyszewscy, na zaproszenie państwa Lutosławskich po uprzednim dwukrotnym przesłaniu gotówki przez Wincentego Lutosławskiego (1863-1954) w wysokości dziesięciu funtów, odbywają podróż życia do Hiszpanii. Zatrzymują się po drodze w Paryżu, są zahipnotyzowani Toledo, zauroczeni Madrytem i Sevillą, odbywają wiele spotkań towarzyskich na obczyźnie z polskim światem artystycznym. Plonem zachwytu nad sztuką Półwyspu Iberyjskiego jest późniejsze spopularyzowanie dorobku artystycznego Goyi i El Greco w fachowych pismach poświęconych twórczości artystycznej.

Przed wyruszeniem w daleką podróż Przybyszewski zamawia w Berlinie czarny garnitur u mistrza krawieckiego, a zarazem prezesa rady nadzorczej "Skarbony", autora cenionej pozycji "Życiorys własny" Władysława Berkana (1859-1941). Stach, jak to już u niego bywało zapomniał uregulować rachunek w terminie, co w końcu doprowadziło do konfliktu trwającego aż dwadzieścia trzy lata, zakończonego sądem i komornikiem. Skandal ów był wdzięcznym tematem dla szopek politycznych, licznych satyr, opisał go nawet Boy -Żeleński (1874-1941) w felietonach.

Stolica Prus anno domini 1898 okazała się dla Przybyszewskiego ziemią spaloną, nie było od kogo pieniędzy pożyczyć, z kim wypić, przemijała moda na modernistyczne "izmy" w literaturze, a na jego twórczość zaczęto spoglądać sceptycznie, lecz on dalej wierzył w siłę swojego słowa. Jesienią tego roku opuszcza na stałe Berlin, udając się do Krakowa.

Opr.Marek Lischka
Powrót